piątek, 27 sierpnia 2010

Powroty z niebytu

Wakacje właściwie się skończyły... Przynajmniej wg pogody, która nas nie rozpieszcza. W ramach testowania foliowych baz zrobiłam takie oto trzy zakładeczki. Dla zainteresowanych, do kupienia w Decobazaarze.

 a z tyłu są podklejone papierem w różnych kolorach, dla przykładu jedna z nich:
 Technika? Baza ze Srapińca, obrazek z zasobów, klej do decu na szkle, tusz, i gruby papier czerpany. Niebawem foto-kurs na paluszkowym blogu.
 
A teraz opowiastka :) Kiciol z racji naszego zamieszkania w bloku nie jest wychodzącym na dwór kotem. Teoretycznie. Ale jako, że przy każdym wyjściu Maksa na spacer Kot miaukotał z zazdrości, kupiłam szeleczki i smycz. Trochę ruchu przyda mu się, bo po ostatnich chorobach przytył. No więc, gdy Kot chce iść na dwór siada pod drzwiami i miaukocze. Robi tak w dzień, nocą niestety też mu się zdarza. Na podwórku Kot próbuje polować na okoliczne gołębie i ew. rzuca się na próbujące się zapoznać z nami psy... Po kilku nie przespanych nocach, postanowiłam wychować Kota. Wyglądałam deszcze prawie z utęsknieniem :) No i dziś nadeszła taka chwila, że Kot ubrany w szeleczki rozpędził się z klatki na betonik... a tu... zimno i mokro pod łapkami... ale na dodatek coś na głowę kapie... Oburzony i zniesmaczony wycofał się pod daszek, pomyślał, podumał i z miauknięciem cofnął się do domu. Teraz śpi, a gdy potrząsam jego smyczą udaje, że nie słyszy i nie rozumie o co mi chodzi :) Może dzisiejszą noc prześpię bez koncertów ;)
EDIT: jeden z moich ulubionych filmów o kotach:

Read more...

piątek, 6 sierpnia 2010

Wakacje...

Wow, ale długo tu nie zaglądałam... nie znaczy to, że przez ten czas się obijałam :) nie miałam czasu o tym pomyśleć. Powstało kilka prac, ale robione były na wczoraj, nawet nie zdążyłam ich porządnie obfocić. Trudno.
Poza tym mamy półmetek wakacji. Zdążyłam się wybyczyć przez tydzień w górach - urzeczeni klimatem i widokami wróciliśmy w tym roku w okolice Szklarskiej Poręby. Najchętniej bym się tam przeprowadziła...
Uwielbiam tamtejsze powietrze i wszechobecną zieleń. W tym roku postawiliśmy na łażenie - zabytki zwiedziliśmy w zeszłym roku. Polecam, naprawdę :)
A teraz realizuję kilka kolejnych projektów, trochę piszę (po pierwszych recenzjach usłyszałam, że ma się pocić nad tym dalej, więc mniemam, że to nie gniot).
Jakiś czas temu uszyłam koleżance królika. Wczoraj robiłyśmy sesję zdjęciową, na potrzeby jednego z projektów. I tu pytanie. Jak można dać jej na imię? Na razie roboczo nazwałyśmy ją Muffy.

Read more...

niedziela, 23 maja 2010

Wyzwania

Trochę przy okazji, ale trochę też na własne potrzeby, które się zbiegły z pomysłami dziewczyn z Polki Scrapują powstały dwa słoiki.
Pierwszy owocowy dla mojej Babci, która uwielbia suszone owoce. Jako diabetyk ma ograniczone możliwości, postanowiłam więc obdarować Ją suszonymi buraczkami :) które zapakuję w takie coś:

Moja Mama, na zbliżający się Dzień Matki, jako załącznik do odwiedzin (już odliczam dni do wyjazdu). Mama uwielbia białą czekoladę, najlepiej w połączeniu z truskawkami. mam nadzieję, że da mi się znaleźć takie pralinki :)
A na koniec, rzutem na taśmę zrobiłam pudełko na herbatę - muszę jeszcze coś dobrego kupić :) Niestety, mam nieodparte wrażenie, że za bardzo podobne do trumny lub katafalku... Nie mam pomysłu, co z tym zrobić...
No a na sam koniec napiszę, że jestem straszliwie szczęśliwa, bo już wkrótce odbędzie się kolejny zlot Scraperek. Mam nadzieję, że uda mi się na nim być. Muszę podkasać rękawy i przygotować kilka prac konkursowych i oczywiście pudełko :)
I jak zwykle trochę reklamy :) kwiatki, brokaty ze sklepu scrap.com.pl, papiery z zasobów kiedyś kupionych (nie pamiętam skąd) a farby z moich paluszków ;)

Read more...

sobota, 22 maja 2010

Szewc bez butów chodzi...

Tak mówi nasze stare przysłowie. na ostatnim spotkaniu "szkoleniowym" - z braku miejsca szkolenia prowadzę na razie w domu powstawały kartki na zbliżający się Dzień Matki.

I trochę reklamy :) Zakupowałam w sklepie scrap.com.pl,  z którego pochodzą: niektóre papiery, ćwieki i brokat.

Read more...

niedziela, 16 maja 2010

Zaganianie...

O rany, już od ponad miesiąca tu nie zaglądałam. Nie żebym zapomniała, po prostu tyle mi się zwaliło na głowę, że niespecjalnie mam czas na przyjemności. Scrapki pokrywają się kurzem, a ja mogę tylko pomarzyć o wolnej chwili...
Jakiś czas temu okazało się, że Kot jest za gruby, a weterynarz kazał przejść mu na dietę i pilnować, żeby nie podjadał w misce Maksa. Cóż, biedny Kiciol, zjada mniejszą rację, ważoną na wadze i oprócz tego został zaktywizowany spacerami. Tu jego pierwsza poza balkonowa wizyta w specjalnie na ten cel zakupionych szelkach.

I towarzyszący mu Maks, który zdecydowanie bardziej się cieszył ze spaceru :)
Jak co roku odwiedziliśmy również Zoo. Najbardziej podobały mi się straasznie znudzone kotowate.
Poza tym udało mi się popełnić hurtowo kilka notesików - prezentów, przy okazji urodzin. Niestety z braku  czasu są one w takiej a nie innej formie (za co strasznie mi wstyd).
A tutaj efekt wspólnej zabawy z dziewczynkami :)
I co dalej? Wielkimi krokami zbliża się Dzień Matki. Mam nadzieję że nie dam ciała i zdążę coś zrobić, zapakować i wysłać...

Read more...